O mnie

Uczę matematyki tak, żeby za rozwiązaniem stało rozumienie.

Jestem Kasia. Od ponad 10 lat pracuję z uczniami szkół średnich — liceum, technikum i maturzystami.

Najczęściej pomagam wtedy, gdy uczeń zna pojedyncze kroki, ale nie widzi jeszcze, co z czego wynika.

Kasia ze swoim kotem

Zdarza się, że uczeń potrafi przepisać rozwiązanie z lekcji, czasem nawet rozumie je w danym momencie, a później zatrzymuje się przy podobnym przykładzie i nie wie, od czego zacząć.

Nie zaczynam od pytania, czego uczeń „powinien już umieć”. Zaczynam od tego, jak patrzy na zadanie i w którym miejscu urywa się jego tok myślenia.

Dlaczego uczę właśnie tak?

Po latach pracy widzę, że samo pokazanie rozwiązania często nie wystarcza. Uczeń może zrozumieć przykład na lekcji, przepisać notatkę, a potem wrócić do domu i znowu utknąć.

To nie zawsze znaczy, że się nie nauczył. Czasem zabrakło jednego dopowiedzenia: dlaczego można zrobić właśnie taki krok, skąd wiadomo, jaką metodę wybrać, co wynika z danych w zadaniu.

Jak pracuję?

Na zajęciach proszę ucznia, żeby mówił, co widzi w zadaniu i co chciałby zrobić dalej. Dzięki temu łatwiej zauważyć, czy problemem są rachunki, treść zadania, zaległość z wcześniejszego działu, czy może sam moment wyboru metody.

Nie naprawiamy wszystkiego naraz. Wybieramy jeden najważniejszy punkt i porządkujemy go tak, żeby po zajęciach uczeń wyraźniej widział, co zrobić następnym razem.

Jeśli jesteś rodzicem

Nie musisz samodzielnie diagnozować, dlaczego Twoje dziecko nie radzi sobie z matematyką. Podczas zajęć obserwuję, jak uczeń myśli, przy którym kroku się zatrzymuje i co warto dopowiedzieć, żeby dalsza praca miała sens.

Moim celem nie jest tylko poprawa ocen. Chcę, żeby uczeń odzyskał poczucie, że matematyka nie jest zbiorem przypadkowych sztuczek, ale czymś, co można stopniowo uporządkować.

Zacznijmy od pierwszej rozmowy

Sprawdzimy, z czym przychodzisz, gdzie pojawia się trudność i od czego warto zacząć.

Chcę sprawdzić