Dlaczego uczę właśnie tak?
Zauważyłam, że samo pokazanie rozwiązania często nie wystarcza. Uczeń może zrozumieć przykład, przepisać notatkę, a potem wrócić do domu i znowu utknąć.
Dlatego na zajęciach nie zależy mi tylko na tym, żeby "przerobić materiał". Chcę zobaczyć, co dzieje się w głowie ucznia: gdzie zaczyna zgadywać, gdzie traci pewność, gdzie wybiera metodę bez zrozumienia.
Jak pracuję na korepetycjach z matematyki?
Najpierw spokojnie sprawdzamy, z czym uczeń naprawdę ma trudność. Czasem problemem są rachunki, czasem treść zadania, czasem zaległość z wcześniejszego działu, a czasem stres i przekonanie: "ja tego nie umiem".
Potem wybieramy jeden najważniejszy krok. Nie naprawiamy wszystkiego naraz. Pracujemy tak, żeby po lekcji uczeń wiedział trochę lepiej, co robić dalej.
Co jest dla mnie ważne?
Lubię moment, w którym uczeń mówi: "Aaa, teraz rozumiem". Ale jeszcze bardziej lubię moment, w którym zaczyna samodzielnie pytać, próbować i nie boi się pomyłki.
Dla mnie dobra lekcja to nie taka, na której wszystko wygląda idealnie. Dobra lekcja to taka, po której uczeń czuje, że matematyka jest choć trochę bardziej uporządkowana niż wcześniej.
Jeśli jesteś rodzicem
Nie musisz samodzielnie diagnozować, dlaczego Twoje dziecko nie radzi sobie z matematyką. Na zajęciach obserwuję, jak uczeń myśli, gdzie się zatrzymuje i czego potrzebuje, żeby ruszyć dalej.
Moim celem nie jest tylko poprawa ocen. Chcę, żeby uczeń odzyskał poczucie, że może zrozumieć matematykę i nie musi przechodzić przez nią sam.
